RSS
sobota, 29 grudnia 2012
Another brick in the wall

http://awaryjne.blogspot.com/

all in all

21:34, non_easy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Animal

Nie myśl zbytnio. O testerach, wersjach demonstracyjnych, próbkach z żywota podsuwanych pod nos. To tylko kuszenie, zanęcanie, tanie chwyty. Rozwiewane w oka mgnieniu. Nie połykać, nie (za)krztusić się. Skup uwagę na organizmie. Nerwach i tkankach, nic poza tym.

22:13, non_easy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 marca 2012
Fado

Milczenie nie jest złotem. Jest wielkim stemplem, pieczątką z hasłem "You were right!". To tylko wyraźne potwierdzenie, że decyzja była słuszna. Nie było co się wplątywać, gmatwać, wić, wkręcać. 

Milczenie to jest kamyk w wodę. Albo w tryby.

I wściekłość i ból. Co przeszywa od stóp do głów, swoją intensywnością każe mróżyć oczy, ale nie pozwala zmrużyć oka. Nocą.

Chwilami przychodzi otrzeźwienie. Co tam mruczę pod nosem? Fado? I dlaczego mam zaciśnięte pięści?

A zaraz po tym znowu puls. Impuls. Impas. Pas.

20:56, non_easy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2012
Chyba trochę autystycznie

Śmiech? Chichot losu? Drwiny? Już jakiś czas temu ktoś zadał mi bardzo trafne pytanie, w samo sedno sprawy. Czy ty zawsze musisz chcieć tego, co poza Twoim zasięgiem? Odpowiedziałem grymasem na twarzy i wzruszeniem ramionami. Tylko po to, by zaraz znowu wplątywać się w labirynty niespełnionych pragnień. Z niemal maniakalną pasją rozmyślać, planować, realizować. Żarłocznie nachapać się pierwszymi drobnymi sukcesikami, ale pamiętając przy tym że to tylko przystawki. A danie główne już zaraz, już tuż, tuż, już właściwie stygnie i tylko chwila moment i... mam! Ale nic z tego. Zawsze pojawi się Przypadek-Wypadek, zawsze rozwieje się, gdy właściwie to już zaciskam dłoń by chwycić, zawsze tę chwilę za późno, te odrobinę za dużo, odrobinę za mało. Przełykam, choć to gorzkie, i skulony ze strachu czekam. Będzie kolejne takie, musi przecież być. Sinusoida.

19:21, non_easy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012
"Yesterday"

Mówię sobie: teraz to ogarnij.

Z tej strony nie mówią już nic, z tamtej za rzadko, a stamtąd zbyt dużo. Abstrahując od treści, to i tak trudno to ogarnąć, stanąć w takim miejscu, żeby wszystko wyraźnie usłyszeć.

[Tej to, temu tamto, a tam jeszcze co innego]

Z rozmów poza pracą, odbywam więc w ostatnich dniach dwie. Z taksówkarzem - o oszczędzaniu, ale i tak w cenie trzydziestu złotych. I z lekarzem - wystawiony "rachunek" na 4-8 tygodni.

Mówię sobie: wytrzymaj, nie zwariuj.

17:46, non_easy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 marca 2012
Świdnica

To już. Nie liczę odległości, liczę czas. Osiem godzin stąd. Plus "na zawsze". Zapamiętam ją w bluzce na ramiączkach, z kolczykami, których zazwyczaj nie nosi, i tym samym uśmiechem próbującym wyciągnąć mnie po raz kolejny na parkiet. Zapachem jej perfum tamtego wieczora, delikatną skórą i ciepłem, gdy przytulaliśmy się na pożegnanie. Kompletnie zagubiony w uczuciach. Koktajl złości, żalu, smutku, miłości, szczęścia, przyjaźni, zaufania, rozczarowania. (Nie chciałem przedłużać, wyszedłem całkiem wcześnie) Z nadzieją. Że się odmieni. Przystając w tym miejscu, gdzie według legend, w razie zagrożenia, nadejdzie pomoc. Nikt nie nadszedł. Ze złością. Na samego siebie. Stojąc przed tym, co umiał zdziałać tak wiele, jakby przypominając mi, że mogłem bardziej próbować. Z rozczarowaniem. Że wszystko zszarzeje. Że spowszednieję już, przystanę do niemych przechodniów. Ze strachem. Widząc migające wysoko czerwone punkciki. Ze strachem pod tytułem: "co teraz będzie?".

19:08, non_easy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012
Trójskok

Należy być ostrożnym. Minimalizować straty, redukować zagrożenie płynące z wolnego czasu. Szczególnie w piątkowe popołudnia, przez soboty do niedziel. Dlatego, bez głębszego namysłu, trzeba trenować i uodparniać się. Być gibkim, wystarczająco giętkim by umiejętnie przechodzić przez te trudne czasy. Pokonywać weekendy trójskokami, szczególnie uważając na noce. Bo tylko w pracy, za biurkiem można czuć się bezpiecznie. I to nie dzięki grupowym ubezpieczeniom czy prywatnej opiece medycznej. Ale wykorzystywać okazje do skrywania się za dzwięczącymi telefonami, szumiącymi komputerami, dziesiątkami (od)głosów. Bo to one tak dobrze nie pozwalają myśleć o sobie. Pozwalają oddychać.

19:35, non_easy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lutego 2012
Nurse

Potrzebna opieka. Wepchnięcie pod prysznic, pościelenie łóżka. Nocne czuwanie. Wypowiedzenie kilku zdań, gdy wszystkie parametry stabilności nagle się załamią. Ewentualnie przełożenie ramienia przez marne ciało i poprawienie poduszki, kołdry. A w ostateczności sięgnięcie do apteczki, znaczy się barku.

zmienić kolejność?

podmuchać

pochuchać

zagotować wodę na herbatę

20:41, non_easy
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 lutego 2012
Metka

Odliczanie dni. Jak w wojsku, w więzieniu. Nocą nie śpiąc, planując. Dniem, głosem rozsądku, wymazując, podnosząc ręce do góry, wyciągając białą flagę. Ktoś powinien krzyknąć, uderzyć, wstrząsnąć, ale filmy to filmy.

Pozostaje wbijać się w ostatnie wolne chwile.

Zapalniczka - papieros - popielniczka.

22:23, non_easy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 lutego 2012
Restless

Jak na kogoś, komu jest tak źle, wyglądasz całkiem dobrze

A jednak, choć przemieliło się nieraz tego typu historie, to wciąż jest się nieprzygotowanym. Niejeden już mówił o przyjemności z gonienia króliczka, ale... Bullshit, error. Wrocław, we have a problem. To przecież tak dobrze widać, to czuć na własnej skórze. Gdy topnieją opory i dotykamy się coraz śmielej. Częściej szturchając, stając bliżej siebie w kolejkach. W wąskich korytarzach nasze dłonie muskają o siebie. Otwieram jej drzwi, a ona przechodząc niemalże przytula się do mnie. Bez wcześniejszego skrępowania, bez zawachania czy niepewności. Lub gdy przybliża się by szepnąć coś do ucha, czy nieco zawstydzona, wypowiada moje imię tylko po to, by zaraz opowiedzieć o swoich rozterkach. I oczywiście, może to tylko drobne iskry a nie dynamit, i oczywiście może to nawet największy niewypał, ale to jest do wyjaśnienia. Tego się nie przerywa wcześniej, das ist verboten, wyjazdami, rozłąką, pozdrowieniami. Obietnicami, że koniecznie musimy się jeszcze umówić, że będziemy w kontakcie, nie tylko poprzez świąteczne życzenia. Przecież tu jeszcze musi być przynajmniej jeden rozdział, przynajmniej kilka kropek i garstka ważnych słów. Tu... something gonna happen. Nie można tak porzucić głównych bohaterów nie kończąc ich wątku. Tu za dużo zostaje w zawieszeniu. In limbo. Te wszystkie fluidy nie mogą tak trwać w niepewności. Tak, tak się nie robi, to niehumanitarne, co na to konwencja genewska? tak nie wolno, prawda?

21:10, non_easy
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4